|
Reklama
|
Komentarze:
Alka
IP: 87.101.69.190 Data dodania: 2008-03-14
nie rozumie dlaczego chcecie aby one stamtąd uciekły.. Ja na początku stycznia znalazłam biedną wychudzoną suczkę.. wiem, ze jeszcze jedna noc na mrozie i byłoby po niej.. nigdy nie widzialam psa w takim stanie, nie potrafiła nawet ustać na łapkach.. pomogłam jej.. Wziełam do siebie na noc, nakarmiłam, ułozyłam w ciepłym miejscu, nasteonego dnia musialam ją odwieść do schroniska, bo mieszkam w bloku i mam już jednego psa. na poczatku była bardzo przestraszona.. serce mi sie krajało jak ją tam zostawiałam.. ze wszystkich sił sie bronila i uciekała.. ale zostawilam ją w schronisku. Po dwoch tygodniach zadzwonilam aby zapytac sie co się z nią dzieje.. ku mojemu zdziwieniu usłyszałam, ze jest bardzo energiczna, przybrała na wadze i wciaż merda ogonem, ucieszylo mnie to strasznie.. Najwazniejsze aby bezdomny psiak miał co zjesc i gdzie się schronić w czasie takich mrozów.. schroniska nie dają rodzinnego ciepła, ale pomagają przetrwać ! dla wychudzonego, wyziebionego psa z ulicy schronisko to raj.. i wieksza jest szansa, ze to wlasnie w schronisku znajdzie dla siebie rodzine niz na ulicy. Pozdrawiam
nati
IP: 83.8.194.187 Data dodania: 2008-02-18
serce pęka
-
IP: 83.14.121.58 Data dodania: 2007-06-21
Smutno mi
adama
IP: 217.28.149.159 Data dodania: 2007-05-11
cześci
brat pid
IP: 212.160.69.127 Data dodania: 2007-03-29
ale zjaebicha
Trucha
IP: 83.10.23.61 Data dodania: 2007-03-12
Chciałabym pozdrowić wszystkie zwierzęta na świecie, a szczególnie te w schronisku, które na pewno cierpią i chcieliby mieć swoją kochającą rodzine.Ja od dziecka marze o piesku domowym, ale moi rodzice mówią ,że nie ma mowy o psie. Ale jak będe starsza to kupię sobie domowego pieska, nawet kundelka. Ja wogóle kocham zwierzęta. W przyszłości chcę zostać weterynarzem i chcę bronić praw zwierząt. Miałam nawet takie zdarzenie,że spełniło się moje marzenie życia. Dnia 25 czerwca 2006 roku tata kupił mi malutkiego pięknego sznaucerka miniaturkowego. W nocy cały czas wymiotował. Następnego dnia pojechaliśmy szybko do weterynarza. Pani dała mu leki, zastrzyki i kroplówke do domu, żeby mu wstrzykiwać. Żył dwa tygodnie, jeździliśmy z nim codziennie do weterynarza. Chcieliśmy go oddać do lecznicy zwierzęcej, ale już było za późno. 10 lipca zdechł, a ja płakałam cały dzień. Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że taka pani bez serca, która go nam sprzedał OKŁAMAŁA NAS. Powiedziała, że był strzepiony, a wcale nie był. Gdybym ją teraz spotkała to bym ją zabiła. Zawsze jak sobie teraz przypomnę to zdarzenie to zaczynam płakać. Czuję się jak bym straciła kogoś z rodziny. Myślę, że was nie spotka taka sytuacja. To wszystko o mojej smutnej przygodzie. Cześć!;-(
Pati
IP: 212.122.214.176 Data dodania: 2006-08-14
;(
mimka
IP: 82.139.51.213 Data dodania: 2006-06-06
okropnośc
Komentarze na tej stronie są moderowane przez automat, a potem przez autora zdjęć.
Usuwane są wpisy, które nie komentują samej fotografii, zawierają spam, adresy URL, obrażają osoby, naruszają polskie prawo, są przejawem agresji, braku kultury, nietolerancji, mają zbyt dużo powtarzających się liter, zawierają wulgaryzmy.
|