Wszystkie wypowiedzi tego autora:
koniara
Data dodania: 2010-01-14
;)
Koniara
Data dodania: 2007-11-04
PAPATKI
Koniara
Data dodania: 2007-11-04
ECH LUDZIE, czy Wy naprawdę nie widzieliście nigdy w życiu konia, że aż tak się tu nad nim zachwycacie? Nie rozumiem jak nie można go opisać - gniady, zadbany, zdrowy koń,skarpetka na prawej tylnej nodze, głowa o profilu prostym, krótka grzywka i dosyć długa grzywa, koń wygląda na średniego wzrostu. Macie rację, ładny jest, ale ciekawa jestem czy któryś z tych miłośników koni widział kiedyś brzydkiego. Bo ja osobiście uważam, że każdy koń jest piękny [może być ewentualnie zaniedbany] i nie widzę powodu do informowaniu o tym całego świata pod wszystkimi zdjęciami. Pozdrawiam.
Koniara
Data dodania: 2007-07-11
Moim zdaniem, zdjęcie przedstawia piecuszka, a nie świstunkę. Oba gatunki są do siebie bardzo podobne i potrzeba "oka", żeby je odróżnić. Świstunka jest od piecuszka trochę większa, ale najłatwiej rozpoznać je po głosie (piecuszek - melodyjny śpiew, świstunka - krótka pieśń zakończona wysokim, "trzeszczącym" tonem). To jednak nie jedyne różnice - proszę zwrócić uwagę na żółty pasek u tego ptaka przechodzący za okiem i minimalnie nad nim. Upierzenie w oliwkowej barwie sięga natomiast środka oka.To cecha rozpoznawcza piecuszka. U świstunki natomiast, żółte pasmo piór znajduje się troszeczkę wyżej - wcale nie dytyka oka i sięga dalej w tył głowy, co w połączeniu z jasnymi piórami na szyi, tuż za głową tworzy granicę tzw. "czepka" (tak się mówi, jeśli głowa ptaka ma innym kolor na samym czubku) o o oliwkowym odcieniu. Mogę się mylić, ale z mojej wiedzy i moich obserwacji wynika, że ten osobnik posiada cechy szczególne piecuszka.
...................................................................................................................................Mimo to, gratuluję wspaniałego zdjęcia, gdyż jest artystyczne bez dwóch zdań...
Koniara
Data dodania: 2007-01-02
Konie to fascynujące stworzenia, mają coś czego wiele innych zwierząt nie ma, ponoć koń w galopie to jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. Osobiście się z tym zgadzam. I chciałam jeszcze powiedzieć coś do "Wrednej Małpy" konie wcale nie są obrzydliwe. Coś czuję, że ty poprostu zazdrościsz, że tak dużo osób bardzo kocha konie, a ty chciałabyś być największą koniarą. Każdy koniarz, kocha konie całym sercem, ale kochać konie to nie znaczy pisać komentarze typu "KOCHAM KONIKI!!!! MAM W NICH POKÓJ ZAWALONY", tylko wspierać różne akcje pomagające koniom. Zamiast kupować jakiegoś gadżetu z koniem np. "Piórnik, obraz" przekaż te pieniądze na cele charytatywne na przykład dla Fundacji Pegasus- www.pegasus.org.pl Albo zrób składkę w szkole, a pieniądze oddaj na ratowanie koni. To jest miłość do koni. Jeśli masz pokój w w obrazkach z konikami to wcale nie znaczy, że kochasz konie! Trzeba także jeździć konno, ale z harmonią z koniem. Ja z moją klaczą Jamajką kochamy się i potrafimy się zrozumieć i dzięki temu gdy jestem na zawodach posiadam z nią kontakt i wygrywam! Ale nie będe się przechwalać, bo to najgorsza rzecz jaką można czytać. Ten koń na zdjęciu jest bardzo podobny do Jamajeczki tylko, że ona ma bielutkie "skarpetki" przy pęcinie, większą "gwiazdkę" na pysku i ma bardziej jaśniejszą maść. :) No i ma niebieski kantar. :) Czasem jeżdżę też na siwym kucu australijskim Magnacie, ale to nie to samo co na Jamajce. ;) Nie potrafię go dokładnie zrozumieć i zresztą Magnacik za dużo przy jeździe "bryka" i ma swoje narowy w boksie, których muszę go oduczać. ;) Ale i tak baardzo go kocham. Moja historia z końmi zaczęła się od 9 lat... Teraz mam 17. Gdy miałam kilka latek zawsze bawiłam się pluszowymi konikami i kucykami Pony, inne dzieci uważały mnie za dziwaka bo nigdy nie miałam lalki i nie chciałam się nimi bawić. Na koniu po raz pierwszy w życiu siedziałam gdy miałam 5 lat. Pokochałam konie... I zawsze gdy widziałam konia w moim sercu iskrzyło się, a kiedy widziałam jak na filmach dżokejki, zazdrościłam im, że tak gładko jeżdżą konno i mają swoje wierzchowce. Mimo to moje marzenie spełniło się. :) Mój ojciec zakupił konia, gdy miałam osiem lat- była to Jamajka. Najpierw jeździłam na lonży w stępie, później w kłusie i wreszcie poczułam smak galopu i wiatr we włosach... Gdy już całkiem dobrze jeździłam konno dostałam kolejnego konika- Magnata, któego także pokochałam całym sercem. W wieku 13 lat pojechałam na pierwsze zawody i udało mi się zdobyć 4 miejsce i byłam z tego bardzo rada. ;) Nie wyobrażam sobie życia bez koni... One są moim tlenem. W tym roku zapisałam się do wolontariatu w schronisku dla koni i pracuję tam z wielką chęcią. Konie kocham, piszę o nich wiersze... Zawsze, gdy mam zły dzień przytulam się do Jamajki lub Magnata i smutek od razu mija... A wtedy zaprzęgam któregoś z koni i jadę w dziki galop po lesie... Moje życie z końmi jest piękne i chciałabym, żeby trwało tak na wieki...
Koniara
Data dodania: 2006-12-11
Konie to fascynujące stworzenia, mają coś czego wiele innych zwierząt nie ma, ponoć koń w galopie to jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. Osobiście się z tym zgadzam. I chciałam jeszcze powiedzieć coś do "Wrednej Małpy" konie wcale nie są obrzydliwe. Coś czuję, że ty poprostu zazdrościsz, że tak dużo osób bardzo kocha konie, a ty chciałabyś być największą koniarą. Każdy koniarz, kocha konie całym sercem, ale kochać konie to nie znaczy pisać komentarze typu "KOCHAM KONIKI!!!! MAM W NICH POKÓJ ZAWALONY", tylko wspierać różne akcje pomagające koniom. Zamiast kupować jakiegoś gadżetu z koniem np. "Piórnik, obraz" przekaż te pieniądze na cele charytatywne na przykład dla Fundacji Pegasus- www.pegasus.org.pl Albo zrób składkę w szkole, a pieniądze oddaj na ratowanie koni. To jest miłość do koni. Jeśli masz pokój w w obrazkach z konikami to wcale nie znaczy, że kochasz konie! Trzeba także jeździć konno, ale z harmonią z koniem. Ja z moją klaczą Jamajką kochamy się i potrafimy się zrozumieć i dzięki temu gdy jestem na zawodach posiadam z nią kontakt i wygrywam! Ale nie będe się przechwalać, bo to najgorsza rzecz jaką można czytać. Ten koń na zdjęciu jest bardzo podobny do Jamajeczki tylko, że ona ma bielutkie "skarpetki" przy pęcinie, większą "gwiazdkę" na pysku i ma bardziej jaśniejszą maść. :) No i ma niebieski kantar. :) Czasem jeżdżę też na siwym kucu australijskim Magnacie, ale to nie to samo co na Jamajce. ;) Nie potrafię go dokładnie zrozumieć i zresztą Magnacik za dużo przy jeździe "bryka" i ma swoje narowy w boksie, których muszę go oduczać. ;) Ale i tak baardzo go kocham. Moja historia z końmi zaczęła się od 9 lat... Teraz mam 17. Gdy miałam kilka latek zawsze bawiłam się pluszowymi konikami i kucykami Pony, inne dzieci uważały mnie za dziwaka bo nigdy nie miałam lalki i nie chciałam się nimi bawić. Na koniu po raz pierwszy w życiu siedziałam gdy miałam 5 lat. Pokochałam konie... I zawsze gdy widziałam konia w moim sercu iskrzyło się, a kiedy widziałam jak na filmach dżokejki, zazdrościłam im, że tak gładko jeżdżą konno i mają swoje wierzchowce. Mimo to moje marzenie spełniło się. :) Mój ojciec zakupił konia, gdy miałam osiem lat- była to Jamajka. Najpierw jeździłam na lonży w stępie, później w kłusie i wreszcie poczułam smak galopu i wiatr we włosach... Gdy już całkiem dobrze jeździłam konno dostałam kolejnego konika- Magnata, któego także pokochałam całym sercem. W wieku 13 lat pojechałam na pierwsze zawody i udało mi się zdobyć 4 miejsce i byłam z tego bardzo rada. ;) Nie wyobrażam sobie życia bez koni... One są moim tlenem. W tym roku zapisałam się do wolontariatu w schronisku dla koni i pracuję tam z wielką chęcią. Konie kocham, piszę o nich wiersze... Zawsze, gdy mam zły dzień przytulam się do Jamajki lub Magnata i smutek od razu mija... A wtedy zaprzęgam któregoś z koni i jadę w dziki galop po lesie... Moje życie z końmi jest piękne i chciałabym, żeby trwało tak na wieki...
Koniara
Data dodania: 2006-12-08
Konie to fascynujące stworzenia, mają coś czego wiele innych zwierząt nie ma, ponoć koń w galopie to jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. Osobiście się z tym zgadzam. I chciałam jeszcze powiedzieć coś do "Wrednej Małpy" konie wcale nie są obrzydliwe. Coś czuję, że ty poprostu zazdrościsz, że tak dużo osób bardzo kocha konie, a ty chciałabyś być największą koniarą. Każdy koniarz, kocha konie całym sercem, ale kochać konie to nie znaczy pisać komentarze typu "KOCHAM KONIKI!!!! MAM W NICH POKÓJ ZAWALONY", tylko wspierać różne akcje pomagające koniom. Zamiast kupować jakiegoś gadżetu z koniem np. "Piórnik, obraz" przekaż te pieniądze na cele charytatywne na przykład dla Fundacji Pegasus- www.pegasus.org.pl Albo zrób składkę w szkole, a pieniądze oddaj na ratowanie koni. To jest miłość do koni. Jeśli masz pokój w w obrazkach z konikami to wcale nie znaczy, że kochasz konie! Trzeba także jeździć konno, ale z harmonią z koniem. Ja z moją klaczą Jamajką kochamy się i potrafimy się zrozumieć i dzięki temu gdy jestem na zawodach posiadam z nią kontakt i wygrywam! Ale nie będe się przechwalać, bo to najgorsza rzecz jaką można czytać. Ten koń na zdjęciu jest bardzo podobny do Jamajeczki tylko, że ona ma bielutkie "skarpetki" przy pęcinie, większą "gwiazdkę" na pysku i ma bardziej jaśniejszą maść. :) No i ma niebieski kantar. :) Czasem jeżdżę też na siwym kucu australijskim Magnacie, ale to nie to samo co na Jamajce. ;) Nie potrafię go dokładnie zrozumieć i zresztą Magnacik za dużo przy jeździe "bryka" i ma swoje narowy w boksie, których muszę go oduczać. ;) Ale i tak baardzo go kocham. Moja historia z końmi zaczęła się od 9 lat... Teraz mam 17. Gdy miałam kilka latek zawsze bawiłam się pluszowymi konikami i kucykami Pony, inne dzieci uważały mnie za dziwaka bo nigdy nie miałam lalki i nie chciałam się nimi bawić. Na koniu po raz pierwszy w życiu siedziałam gdy miałam 5 lat. Pokochałam konie... I zawsze gdy widziałam konia w moim sercu iskrzyło się, a kiedy widziałam jak na filmach dżokejki, zazdrościłam im, że tak gładko jeżdżą konno i mają swoje wierzchowce. Mimo to moje marzenie spełniło się. :) Mój ojciec zakupił konia, gdy miałam osiem lat- była to Jamajka. Najpierw jeździłam na lonży w stępie, później w kłusie i wreszcie poczułam smak galopu i wiatr we włosach... Gdy już całkiem dobrze jeździłam konno dostałam kolejnego konika- Magnata, któego także pokochałam całym sercem. W wieku 13 lat pojechałam na pierwsze zawody i udało mi się zdobyć 4 miejsce i byłam z tego bardzo rada. ;) Nie wyobrażam sobie życia bez koni... One są moim tlenem. W tym roku zapisałam się do wolontariatu w schronisku dla koni i pracuję tam z wielką chęcią. Konie kocham, piszę o nich wiersze... Zawsze, gdy mam zły dzień przytulam się do Jamajki lub Magnata i smutek od razu mija... A wtedy zaprzęgam któregoś z koni i jadę w dziki galop po lesie... Moje życie z końmi jest piękne i chciałabym, żeby trwało tak na wieki...
Koniara
Data dodania: 2006-12-08
Konie to fascynujące stworzenia, mają coś czego wiele innych zwierząt nie ma, ponoć koń w galopie to jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. Osobiście się z tym zgadzam. I chciałam jeszcze powiedzieć coś do "Wrednej Małpy" konie wcale nie są obrzydliwe. Coś czuję, że ty poprostu zazdrościsz, że tak dużo osób bardzo kocha konie, a ty chciałabyś być największą koniarą. Każdy koniarz, kocha konie całym sercem, ale kochać konie to nie znaczy pisać komentarze typu "KOCHAM KONIKI!!!! MAM W NICH POKÓJ ZAWALONY", tylko wspierać różne akcje pomagające koniom. Zamiast kupować jakiegoś gadżetu z koniem np. "Piórnik, obraz" przekaż te pieniądze na cele charytatywne na przykład dla Fundacji Pegasus- www.pegasus.org.pl Albo zrób składkę w szkole, a pieniądze oddaj na ratowanie koni. To jest miłość do koni. Jeśli masz pokój w w obrazkach z konikami to wcale nie znaczy, że kochasz konie! Trzeba także jeździć konno, ale z harmonią z koniem. Ja z moją klaczą Jamajką kochamy się i potrafimy się zrozumieć i dzięki temu gdy jestem na zawodach posiadam z nią kontakt i wygrywam! Ale nie będe się przechwalać, bo to najgorsza rzecz jaką można czytać. Ten koń na zdjęciu jest bardzo podobny do Jamajeczki tylko, że ona ma bielutkie "skarpetki" przy pęcinie, większą "gwiazdkę" na pysku i ma bardziej jaśniejszą maść. :) No i ma niebieski kantar. :) Czasem jeżdżę też na siwym kucu australijskim Magnacie, ale to nie to samo co na Jamajce. ;) Nie potrafię go dokładnie zrozumieć i zresztą Magnacik za dużo przy jeździe "bryka" i ma swoje narowy w boksie, których muszę go oduczać. ;) Ale i tak baardzo go kocham. Moja historia z końmi zaczęła się od 9 lat... Teraz mam 17. Gdy miałam kilka latek zawsze bawiłam się pluszowymi konikami i kucykami Pony, inne dzieci uważały mnie za dziwaka bo nigdy nie miałam lalki i nie chciałam się nimi bawić. Na koniu po raz pierwszy w życiu siedziałam gdy miałam 5 lat. Pokochałam konie... I zawsze gdy widziałam konia w moim sercu iskrzyło się, a kiedy widziałam jak na filmach dżokejki, zazdrościłam im, że tak gładko jeżdżą konno i mają swoje wierzchowce. Mimo to moje marzenie spełniło się. :) Mój ojciec zakupił konia, gdy miałam osiem lat- była to Jamajka. Najpierw jeździłam na lonży w stępie, później w kłusie i wreszcie poczułam smak galopu i wiatr we włosach... Gdy już całkiem dobrze jeździłam konno dostałam kolejnego konika- Magnata, któego także pokochałam całym sercem. W wieku 13 lat pojechałam na pierwsze zawody i udało mi się zdobyć 4 miejsce i byłam z tego bardzo rada. ;) Nie wyobrażam sobie życia bez koni... One są moim tlenem. W tym roku zapisałam się do wolontariatu w schronisku dla koni i pracuję tam z wielką chęcią. Konie kocham, piszę o nich wiersze... Zawsze, gdy mam zły dzień przytulam się do Jamajki lub Magnata i smutek od razu mija... A wtedy zaprzęgam któregoś z koni i jadę w dziki galop po lesie... Moje życie z końmi jest piękne i chciałabym, żeby trwało tak na wieki...
|